Marka Anastasia Beverly Hills jest już bardzo dobrze znana w Polsce, a na pewno zna ją każda fanka makijażu. Polki są zakochane w produktach od Anastsii Soare, wizażystki są zachwycone, a blogerki wychwalają gdzie i jak tylko można. Jestem trochę freakiem kosmetycznym, musiałam w końcu coś zakupić od ABH i mam już swoje pierwsze wrażenie. Nie ukrywam, marka do tanich nie należy, dla mnie jest po prostu droga, dlatego chyba tak długo zwlekałam z moimi pierwszymi zakupami. Czy było warto? Zapraszam do dalszej części notki.

OPAKOWANIE
Nie ukrywam, że jestem totalną sroką. Uwielbiam wszystko co się błyszczy, dlatego moje srocze oczy zwracają uwagę najpierw na opakowanie, a później na zawartość. Nie muszę chyba udowadniać, że paleta Sultry to przynęta na takie osoby jak ja. Pudełeczko jak i sama paletka jest pokryta przepięknym brokatem. Obawiałam się, że brokat zacznie się osypywać, na szczęście tylko przy otwieraniu zostawiła na moich dłoniach delikatny błysk, później już było wszystko ok i ani śladu brokatu na rękach czy w toaletce. Paleta jest z bardzo przydatnym lustrem, dzięki czemu możemy ją zabrać na przykład w podróż. Podsumowując, jestem zakochana w całym designu paletki!


CIENIE
Paleta posiada 14 cieni – 7 matów oraz 7 błysków. Kolorystyka jest tak pięknie dobrana, że można stworzyć nią niemal każdy makijaż, poczynając od super delikatnych dzienniaków, a kończąc na full wieczorowych. Uwielbiam w tych cieniach to, że są miękkie i masełkowate. Maty lubią się osypywać, ale to chyba nic dziwnego przy takiej konsystencji cieni. Na szczęście nie jest to jakiś mocny osyp, a można zaradzić to specjalnymi plasterkami do henny rzęs albo mocnym strzepnięciem pędzelka. Błyszczące cienie są rewelacyjne, spójne i pięknie łączą się ze sobą i matami. Nie muszę chyba dodawać o nieziemskiej pigmentacji, która rozkocha w sobie każdego freaka kosmetycznego. Jak już wspomniałam wcześniej słowo pędzelek to zdecydowanie ten dołączony do palety nie nadaje się do pracy, jak to przeważnie bywa we wszystkich paletach. Na szczęście to jest jedyny minus tej paletki. 


CENA, GDZIE DOSTANIESZ PALETY ABH
Ceny wahają się  od 173zł na cultbeauty, 219zł na sephora lub na Instagramie do szufladki topshopdolls za 222zł. Ja zamawiałam u dziewczyn z topshopdolls, w 100% oryginalne kosmetyki, szybka wysyłka (2 dni robocze) i bezpiecznie zapakowane, aby żaden cień się nie pokruszył. Możliwość kupna za pobraniem lub przelewem, no i przede wszystkim świetny kontakt ze sprzedającymi. Zamawiałam tam nie tylko ABH, ale również Hude Beauty Mauve Obsession czy paletę Morphe. Post w żaden sposób nie jest sponsorowany, wszystkie informację są moją opinią i doświadczeniem. 

Chcielibyście więcej postów o paletach? Mieliście już doświadczenie z marką ABH? A może chcecie kontynuacje postu z prostym makijażem step by step? Czekam na wasze komentarze.